Artykuły 18.05.2017 Jarosław Fronczak

Prognozy PKB w górę. Czy faktycznie wszystko idzie w dobrym kierunku?

wykop.pl

Główny Urząd Statystyczny przedstawił szacunek Produktu Krajowego Brutto po I kwartale 2017 r. Przedstawione dane – wzrost o 4 proc. rok do roku – są bardzo dobre. Co oznaczają one dla gospodarki i dla Kowalskiego? Sprawdzamy.

Produkt Krajowy Brutto (PKB) to jedna z podstawowych miar wzrostu gospodarczego i wielkości gospodarki. To łączna wartość wszystkich dóbr i usług wytworzonych na terenie danego kraju. Publikacje wyników PKB za rok czy kwartał dają obraz gospodarki, jej dynamiki i kierunku, w którym zmierza – czy mamy do czynienia z wzrostem, czy z recesją. Przekłada się to na inne wskaźniki ekonomiczne, wyceny obligacji czy kursy walut. Główny Urząd Statystyczny opublikował właśnie informacje na temat PKB za I kwartał 2017 r. Wyniki wypadły bardzo pozytywnie – polska gospodarka rośnie w tempie 4 proc. rok do roku, przy poprzednim wyniku 2,5 proc. rok do roku. Już wcześniej wiele światowych instytucji finansowych podniosło prognozy PKB dla Polski. Co to oznacza i czy faktycznie nasza gospodarka idzie w dobrym kierunku?

Jakie są prognozy PKB dla Polski?

Najpierw w lutym jeden z banków światowych − JP Morgan − podniósł prognozę PKB Polski na 2017 r. z 3 proc. do 3,4 proc. W marcu agencja ratingowa Moody’s podnosiła prognozę z 2,9 proc. do 3,2 proc. W kwietniu podłączył się do tego Międzynarodowy Fundusz Walutowy i w kwietniowej aktualizacji cyklicznego raportu World Economic Outlook podał prognozę na poziomie 3,4 proc. w 2017 r. Wreszcie, co jest chyba dla nas najistotniejsze, także Komisja Europejska podniosła swoje prognozy PKB na 2017 r. z poziomu 3,2 proc. do 3,5 proc., twierdząc, że polskie finanse publiczne są w bardzo dobrej sytuacji. Wszystko to oczywiście powinno napawać optymizmem.

Dlaczego progonzy PKB są takie dobre?

Argumentacja wszystkich wspomnianych instytucji do podnoszenia prognoz jest podobna. Przede wszystkim wzrost ma napędzać konsumpcja prywatna, która powinna rosnąć. Poprawa ma nastąpić także w inwestycjach – i prywatnych, i publicznych, które będą napędzać koniunkturę. Zdecydowanym wsparciem dla sytuacji gospodarczej jest również coraz lepsza sytuacja na rynku pracy. Bezrobocie w kwietniu wyniosło 7,7 proc., było najniższe od 26 lat i według prognoz ma nadal spadać. Rząd wydaje sporo i deficyt budżetowy może wzrosnąć, jednak nie powinien przekroczyć 3 proc. PKB (kryterium z Maastricht), co również pozytywnie wpływa na oceny naszej gospodarki, zwłaszcza przez instytucje unijne. Poprawiać się ma także eksport netto, którego wzrost powinien osiągnąć poziom 7 proc. rocznie. Z uwagi na sprawniejsze działanie systemu podatkowego – głównie chodzi tu o znaczne zwiększenie ściągalności podatku VAT – będzie mniejszy deficyt, a także dług publiczny. Relacja tego ostatniego do PKB powinna w najbliższym czasie spadać i zbliżać się do 50 proc. PKB (średnia unijna to 90 proc.).

Co idzie za wzrostem PKB?

Są lepsze miary dobrobytu ludzi niż surowy wskaźnik PKB. Jednak jego wzrost, i to w całkiem przyzwoitym tempie na tle innych, powinien na pewno cieszyć, a nie martwić. Dane za pierwszy kwartał 2017 roku na poziomie 4 proc. to bardzo dobry wynik, a zwiększane prognozy – nie tylko środowisk rządowych, którym zarzucić można by brak obiektywizmu, lecz także niezależnych instytucji międzynarodowych – to tym bardziej powód do zadowolenia. Wzrastające prognozy PKB przekładają się na wzrost naszych płac, zwiększenie konsumpcji i inwestycji. Z kolei zwiększające się inwestycje to więcej miejsc pracy, rynek pracownika, silniejsza złotówka i lepsze postrzeganie naszego kraju na zewnątrz, co stanowi zachętę dla inwestorów i inwestycji zagranicznych. Polsce na pewno sprzyja także dobra koniunktura światowa, ale bez odpowiednich działań na własnym podwórku nie możemy się spodziewać dobrych wyników.